Translate

niedziela, 30 września 2012

Barwy jesieni...

Lubię jesienne spacery. Zwłaszcza takie pełne słońca, kiedy kolory wydają się intensywniejsze. Wczoraj był jeden z takich dni. Żyć nie umierać :)



Po zażyciu świeżego powietrza jedzenie smakuje wyjątkowo dobrze. Co byście powiedzieli na poniższe danie?




sobota, 29 września 2012

Zagadka druga...

 
Kłaniam ponownie :) 

Pomyślałam sobie, że zamieszczę drugą zagadkę - do rozgryzania na długie jesienne wieczory ;)

Na odpowiedzi czekam do 13.X. 

Będzie nagroda niespodzianka :)


Szał uniesień...

Podróże w czasie istnieją tylko w filmach science-fiction. Można je też odbyć sięgając pamięcią do wspomnień. Jedna myśl pociaga za sobą kolejną... Dokąd dziś wyruszymy?...

Co jakiś czas wraca do mnie ten obraz Władysława Podkowińskiego, który wisiał w mieszkaniu mojej babci, w pokoju jednego z wujków... 


To były dobre czasy. Pamiętam wspólne kolacje wigilijne, kiedy rodzeństwo mojego taty przyjeżdżało z rodzinami. Nikt nie narzekał że jest ciasno, czy że dzieci krzyczą... A gdy wracaliśmy do domu późnym wieczorem lubiłam zasypiać w tramwaju, który kołysał do snu. Chciałam wtedy, by nasza podróż nigdy się nie skończyła. 




środa, 26 września 2012

Ryżowe ciast(ko)...

Gdzieś na początku tego bloga wkleiłam zdjęcie bardzo smacznego ciast(ka) które robi się łatwo, szybko, i... bez pieczenia. Przepis znalazłam gdzieś w internecie albo na opakowaniu chrupek; już nie pamiętam. Nieco zmodyfikowałam...

Będziemy potrzebować:

250g masła (1 kostka), 1000g pianek (Marshmallows) i 500g ryżowych chrupek do mleka (Rice Krispies), kolorową posypkę do dekoracji.

 

Wkładamy masło do dużego garnka (na małym ogniu) i mieszamy aż się całkowicie rozpuści (nie doprowadzić do wrzenia!) Gdy masło jest juz całkiem roztopione, wsypujemy wszystkie pianki i dalej podgrzewamy na małym ogniu.


Należy pamiętać aby cały czas mieszać masę by się nie przypaliła. Gdy pianki się rozpuszczą na gładką masę, należy zdjąć garnek z ognia.

 

Wsypać chrupki ryżowe i dokładnie wymieszać z masą tak, aby mieć pewność że wszystkie chrupki są nią obtoczone (w tym momencie można dodać również rodzynki, pokruszone orzechy etc - wg. uznania)...

 

Tak wymieszaną masę przekładamy na dużą blaszkę i gdy odrobinę ostygnie, wygładzamy powierzchnię mocno dociskając łyżką. Gdy masa jest zbyt ciepła będzie się nam przyklejać do łyżki. Takie ugniecenie spowoduje, że całe ciasto uzyska dobrze zbitą strukturę, co ułatwi nam potem jego krojenie. Zanim pokroimy ciasto należy je włożyć do lodówki i schłodzić przez ok. 15-30 minut.

 

Smacznego! :)





poniedziałek, 24 września 2012

Rozwiązanie zagadki...

Oto rozwiązanie zagadki z 11 września:

 

Nie ma zwycięzcy jako że nikt nie wziął udziału w zabawie. A szkoda... Może następnym razem się uda...
Pozdrawiam i do usłyszenia wkrótce :)

piątek, 21 września 2012

Jak statki na niebie...

Tak się nagle zachmurzyło
Szaro sine ciężkie niebo
Zobaczyłem Cię za oknem
Wejdź do domu to nie zmokniesz.

Może Ciebie tam nie było
Tylko ze mną cos się stało
Znów mnie oszukała miłość
Tak pragnąłem Twego ciała.

I widzę tylko Twoje kapelusze
Jak statki na niebie
Jak statki na niebie
Jak statki na niebie.

Ciemne chmury wiatr przegonił
Kiedy chciałem je dogonić
I zmieniła się pogoda
Wiem że jutro Cię tu spotkam.

Teraz sobie przypominam
Dzisiaj tutaj być nie mogłaś
Przecież jeszcze nie wróciłaś
Może lepiej, bo nie zmokłaś.

I widzę tylko Twoje kapelusze...


Melancholijny wpis dzisiaj...

Kilka lat temu mieliśmy włamanie do mieszkania. Niewiele mieliśmy, więc niewiele skradziono, ale dla nas były to cenne rzeczy.
Miedzy innymi zniknęła szkatułka z kilkoma sztukami mojej biżuterii, o braku której zorientowałam sie dopiero kilka miesięcy temu. Była tam moja obrączka oraz pierścionek od męża z okazji 5 rocznicy ślubu.
Tej straty bardzo nie moge przeboleć :(

Jakaż była moja radość, kiedy kilka dni temu niespodziewanie znalazłam... mój pierścionek zaręczynowy :)
Czekam teraz, żeby mi paluchy schudły nieco, żebym mogła nosić go z dumą...


czwartek, 20 września 2012

W kolorze nieba...

Przy okazji ostatniej wizyty w ogrodzie botanicznym kupiłam sobie ten oto kwiatek w doniczce (nie pomnę nazwy niestety). A zachęcił mnie opis, który mówił że roślinka kwitnie non stop od 8 do10 miesięcy w roku. Taka terapia antydepresyjna...

Trudno było podjąć decyzję bo odmian kolorystycznych tego gatunku było od groma, co jeden to ładniejszy :)


Od pewnego czasu wieczory umila nam ten tu lampionik (fajny bajer, co?), który... zmienia kolory...

 

 ... oraz drinki w kolorze nieba (z dodatkiem Curacao) 






poniedziałek, 17 września 2012

Wspomnienie lata...

Dwa (albo 3) lata temu wybraliśmy sie z przyjaciółmi na pobliską farmę. Ależ to była gratka! - nie tylko dla dzieci. Najedliśmy się płodów ziemi do syta, a czemu nie daliśmy rady to przynieśliśmy do domu i przerobiliśmy na mniamniuśny dżemik :)

Nie ma nic smaczniejszego niż owoce prosto z krzaczka...


W minioną sobotę zabrałam dzieci do ogrodu botanicznego. Jesień już czuć w powietrzu, więc warto było złapać ostatnie promienie słońca w tym sezonie.

 




sobota, 15 września 2012

Z komputera wyssane...

Tak sobie wczoraj szperałam w komputerze i oglądałam stare zdjęcia. Uśmiałam się po pachy :)
Pamiętam czasy, gdy nasze dzieci zasypiały w każdej pozycji i o każdym czasie - po prostu kiedy im przyszła na to ochota.

 
 co za dużo to... usypia... 

A tu dowód na to, że co nas nie zabije to nas wzmocni...



piątek, 14 września 2012

Myśl pozytywnie...

Kiedy rano budzisz się w nienajlepszym nastroju - stań przed lustrem i uśmiechnij się do swojego odbicia.
Najwyższa pora polubić siebie...

 

A gdy dobija pogoda, która od dawna nie ma nic wspólnego z wiosną i latem - upiecz tęczowe ciasto :)

 

Wystarczy przygotować ciasto wg. ulubionego przepisu, rozlać do miseczek. Nastepnie do każdej z nich dodać nieco barwnika spożywczego, wymieszać. 
A potem jak kto chce: albo wylewać każdy kolor na raz jeden na drugi, albo nakładać po kilka łyżek każdego koloru na środek blaszki aż zużyjemy całe ciasto.
Piec 'do suchego patyczka' w temp. 180C


czwartek, 13 września 2012

Wiecej grafik...

Kolejna odsłona moich grafik sprzed lat. Dopiero kiedy je skanowałam zauważyłam, jaką moc ma upływający czas. Pożółkłe kartki i wyblakły tusz to tylko część 'strat'. 
Dlatego postanowiłam je odświeżyć używając nowoczesnej technologii :) Zamiast w teczce zamieszkają teraz na płycie DVD.

 


środa, 12 września 2012

Powrót do przeszłości...

Wygrzebałam to zdjęcie, bo to jedno z moich ulubionych z czasów liceum. Tworzyłyśmy super paczkę. Wszędzie łaziłyśmy razem. Pamiętam dzień kiedy poszłyśmy do zakładu fotograficznego uwiecznić nasze paszcze. Pierwsze zdjęcie było na poważnie. Potem poprosiłyśmy o kilka minut przerwy i wtedy zrobiłyśmy się na bóstwa :) Pani, która robiła nam zdjęcia, nie mogła przestać się śmiać :):):)

Dziewczyny, bardzo jestem ciekawa gdzie się podziewacie i co porabiacie...


wtorek, 11 września 2012

Krewetka i zagadka...

W miniony weekend zabrałam dzieci na pobliską plażę (taki mamy luksus w Edynburgu że i plaża i pagórki do wspinania się są w zasięgu ręki). Akurat był odpływ i znaleźliśmy na piachu wyjątkowo dużo meduz. Spod jednej z nich 'coś' wyszło, ruszało się... Początkowo myślałam, że to tyci krabik, ale gdy się przyjrzałam to stwierdziłam że to... krewetka :)

Skrzydła mi urosły! Oczyma wyobraźni widziałam siebie jako hodowcę krewetek. Koleżanka ma takie żyjątka w akwarium więc pomyślałam, że to nic trudnego.

Umieściłam więc moje zwierzątko w muszli pełnej morskiej wody... Niestety nie dane nam było pobyć ze sobą. Zanim dotarliśmy do końca plaży krewetka zakończyła żywot. Julia urządziła jej uroczysty pogrzeb :(
A oto moje tymczasowe zwierzątko domowe...

 

A teraz zagadka!!! 
Co przedstawia to zdjęcie? Odpowiedzi przyjmuję do końća przyszłego tygodnia (czyli 21 września).
Nagroda - niespodzianka! Zapraszam do zabawy :)


poniedziałek, 3 września 2012

Naleśniki...

Zachciało mi się niedawno naleśników, ale takich made in UK.
Sięgnęłam więc po przepis Doroty z blogu Moje Wypieki. Upiekłam naleśników jak dla wojska, a na koniec usmażyłam 3 duże placki na całej patelni i zrobiłam z nich.... tort.

Masę ptasio-mleczkową łatwo otrzymać ubijając śmietane kremówkę z galaretką (rozrobioną w połowie wody z przepisu). Polewa czekoladowa na wierzchu to przysłowiowa kropka nad 'i' :)