Translate

środa, 11 lipca 2012

Galerii ciąg dalszy...

Nigdy nie nadawałam tytułów moim rysunkom, pozostawiając każdemu okazję do interpretowania i odnajdywania w nich co tylko dusza zapragnie.

wtorek, 10 lipca 2012

Marzenie mam...

Kiedyś, jak znajdę chwilkę, chciałabym nauczyć się kilku rzeczy:
- tworzenia witraży
- pisania ikon
- dziś przybyła nowa pasja - clay silver (tutaj kilka przykładów)
- oraz zdać prawo jazdy (ale ten akurat pomysł pasuje do powyższych jak pięść do nosa)

poniedziałek, 9 lipca 2012

Home made...

Chwalę się, bo wyjść z zachwytu nie mogę i puchnę z dumy...
Oto kolczyki wykonane przez najstarszą córkę. Będą nosić z zadartym nosem.
Dziękuję Słonko!

 


Tego filcowego kota uszyłam kiedyś dzieciom. Choć w miedzyczasie pojawił się komputer i gry wszelakie, one wciąż chętnie się nim bawią. To miłe :)
Gdzieś była też syrenka, ale chyba wypłynęła na głębokie wody...


A jeśli dom będę miał...

Takie kiedyś miałam marzenia... Wydawały się odległe i zbyt wygórowane...

Tymczasem znalazłam Księcia, zbudowaliśmy dom, pełen dziecięcych głosów... Kochamy się.
Potrzeba czegoś więcej do szczęścia?

 
 

sobota, 7 lipca 2012

Klatka...


Miewacie czasem uczucie, że jesteście jak ten ptak zamknięty w klatce?
Ptak, który marzy o wolności, choć z drugiej strony świat poza klatką jest mu obcy, więc bardziej się go obawia niż pragnie posmakować... Bo jego ciasna klatka jest mu znana i co za tym idzie jakoś tam bezpieczna. Na zewnątrz natomiast... nie wiadomo co go czeka...

środa, 4 lipca 2012

Oczy nacieszyć...

Poniższy tekst był dla duszy - teraz coś dla oczu...





W Szkocji, gdzie mieszkam, niemal o każdej porze roku coś sobie kwitnie. Cudnie, prawda?

Kilkaminutowa podróż autobusem miejskim i już jesteśmy w magicznym miejscu jakim są Pentland Hills. Tak niewiele człowiekowi potrzeba do szczęścia...



Wystarczy np. stokrotka :)


... albo spacer po ogrodzie botanicznym.




Gdyby...

Gdyby nuta powiedziała: jedna nuta nie czyni muzyki
... nie byłoby symfonii
Gdyby słowo powiedziało: jedno słowo nie tworzy stronicy
... nie byłoby książki
Gdyby cegła powiedziała: jedna cegła nie tworzy muru
... nie byłoby domu
Gdyby kropla wody powiedziała: jedna kropla wody nie może utworzyć rzeki
... nie byłoby oceanu
Gdyby ziarno zboża powiedziało: jedno ziarno nie może obsiać pola
... nie byłoby żniwa
Gdyby człowiek powiedział: jeden gest gest miłości nie ocali ludzkości
... nie byłoby nigdy na ziemi sprawiedliwości i pokoju, godności 
i szczęścia.

Jak symfonia potrzebuje każdej nuty
Jak książka potrzebuje każdego słowa
Jak dom potrzebuje każdej cegły
Jak ocean potrzebuje każdej kropli wody
Jak żniwo potrzebuje każdego ziarna zboża
tak cała ludzkość potrzebuje Ciebie, tam gdzie jesteś, JEDYNY a więc niezastąpiony.

/Michel Quoist/

poniedziałek, 2 lipca 2012

Komentarze...

Przepraszam tych, którzy byli tu w międzyczasie i nie mogli zostawić komentarza. Uczę się dopiero blogowania, ale już pogmerałam w ustawieniach i od teraz każdy może zostawić tu swój wpis. Dziękuję za cierpliwość :)

niedziela, 1 lipca 2012

Arte...

Nasze dzieci też mają artystyczne dusze :) Plastelina to dobry materiał dla zwinnych paluszków...





Na pożegnanie dziś - aromatyczna mięta. Czujecie jak pachnie?

Cud mi się przydarzył...

Bóg Twój przekazał moc
Swoim Aniołom
by strzegli Cię na wszystkich Twych drogach.
Schronisz się w ich skrzydłach,
w piórach ich ukryjesz. 
Ich wierność Twoją tarczą,
ocalą przed smokiem złym.

Oni na rękach swych
poniosą Ciebie,
by kamień nie poranił
Twych stóp.
Nie ulękniesz się mroku
nie porazi Cię strach.
Gdy mnie wzywać będziesz
ja wyzwolę Cię.

/psalm 91/

Ten psalm gościł już na moim blogu. Dziś chcę Wam opowiedzieć pewną cudowną historię z nim związaną.
Wybrałam się kiedyś z przyjaciółka w góry. Rano, przed wyjściem w trasę, śpiewałyśmy sobie ten właśnie psalm...
Do tej pory nie wiem dlaczego wybrałyśmy ten właśnie dzień na wędrówkę, tę konkretną przełęcz. Poszłyśmy na Zawrat, miejsce które co roku pochłania wiele ofiar. Wtedy nie miałyśmy o tym pojęcia...
Pogoda szybko się załamała; otaczała nas zewsząd gęsta mgła. Utknęłyśmy na przełęczy uczepione łańcuchów. Przerażone bardzo wąską ścieżką nie potrafiłyśmy zrobić kroku w przód. Dziś sobie myślę, że ta mgła oszczędziła nam dodatkowego stresu, ponieważ nie widziałyśmy ogromnej przepaści tuż pod stopami... Nie wiem ile czasu tak 'wisiałyśmy'. Zaczęłyśmy słabnąć - potem płakać. I wtedy pojawiło się tych dwóch chłopaków. Poprosiłyśmy ich o pomoc, a oni, dosłownie jak w tym psalmie, wyminęli nas na wąskiej ścieżce i podłożyli nam dłonie pod stopy, żebyśmy mogły po nich przejść ten trudny odcinek. Potem oddalili sie w stronę schroniska. Szłyśmy tuż za nimi, ale ani w schronisku, ani nigdzie dalej już ich nie spotkałyśmy...
Może to kwestia sugestii, ale ja wierzę że to byli nasi Aniołowie Stróżowie...